SGGW

01
sierpnia
2019

SGGW w dniu wybuchu Powstania Warszawskiego

Powstanie Warszawskie było niepodległościowym zrywem całej Warszawy. SGGW także zapisała swoją kartę w tej historii. O niezwykle śmiałej akcji odbicia budynków przy ul. Rakowieckiej i determinacji Powstańców, o których przypomina tablica umieszczona na ścianie Pawilonu II, pisze prof. dr hab. Sławomir Podlaski.

Sytuacja w Warszawie przed wybuchem powstania

Po utracie Smoleńska w końcu 1943 r. Niemcy przyśpieszyli prace nad fortyfikowaniem ważnych strategicznych obiektów w Warszawie. U wejść do budynków zaczęto budować schrony, bunkry, tworzyć zasieki, zamurowywać niektóre okna i drzwi, zamykać ruch uliczny. Duży betonowy ziemny bunkier został zbudowany na rogu ulic Rakowieckiej i Niepodległości, mniej więcej w miejscu obecnego wejścia do metra po stronie SGH. Blokował on obie ulice. Ze względu na zasieki przed koszarami SS na ul. Rakowieckiej 4 (dawny Sztab Główny WP) ruch pieszy odbywał się torowiskiem tramwajowym 

 

Ufortyfikowany wjazd do koszar artylerii przeciwlotniczej na rogu ul. Puławskiej i Rakowieckiej.  Fot.: Stefan Bałuk ps. Kubuś

 

Ufortyfikowany wjazd do koszar SS na ul. Rakowieckiej 4. Ze względu na zasieki na ul. Rakowieckiej 4 ruch pieszy odbywał się po torowisku tramwajowym. Fot.: Stefan Bałuk ps. Kubuś

Ponadto koncentrowano siły w wybranych punktach miasta, likwidując mniejsze posterunki. Urzędnicy niemieccy i volksdeutsche zostali przeszkoleni, jak mają się zachować w momencie wybuchu powstania. Przydzielono im także karabiny.

ul. Rakowiecka (Ackerstrasse) w 1944 r.

Przygotowania wynikały z posiadanych przez niemieckie siły bezpieczeństwa informacji o planach narodowego powstania w Warszawie. Pod koniec lipca 1944 r. Niemcy uzyskali informację o dokładnej godzinie i dacie rozpoczęcia zrywu. Jak pisze niemiecki historyk Hanns von Krannhals: „1 sierpnia 1944 r. w dziennikach wojennych 9. Armii niemal z ulgą stwierdzono: Oczekiwane powstanie Polaków rozpoczęło się".

Rozmieszczenie sił niemieckich w okolicach ul. Rakowieckiej latem 1944 roku

Rozmieszczenie sił niemieckich wzdłuż ul. Rakowieckiej powodowało wyraźne oddzielenie dzielnicy Mokotów od Śródmieścia. Na ul. Rakowieckiej lub w najbliższym jej sąsiedztwie jednostki niemieckie stacjonowały w następujących obiektach:

  1. Flakkaserne – koszary na rogu ulic Puławskiej i Rakowieckiej, dawna siedziba polskiego 1. Pułku Lotniczego. Stacjonowali tu żołnierze 80. Pułku X Brygady Artylerii Przeciwlotniczej w nieznanej liczbie. W Warszawie stacjonowało wielu żołnierzy artylerii przeciwlotniczej, ochrony lotnisk oraz obsługi technicznej samolotów. Ocenia się, że w sumie kwaterowało ich 3 tys., w tym na lotnisku Okęcie około 1000, na lotnisku bielańskim 700 i w klasztorze Dominikanów na Służewie 300;
  2. SS-Stauferkasserne – z siedzibą w budynku dawnego Sztabu Głównego WP (obok SGH). W budynku tym stacjonował batalion SS w sile około 500–600 osób. Tuż przed wybuchem powstania został wzmocniony 10 pojazdami pancernymi, w tym czołgami tiger i panther. Drugi batalion SS w sile około 400 żołnierzy stacjonował w budynku Szkoły Rękodzielniczej na rogu ulic Sandomierskiej i Narbutta;
  3. Więzieniu mokotowskim;
  4. Pawilonie II (nowym, czerwonym) SGGW, ul Rakowiecka 8. Budynek był obsadzony przez żołnierzy artylerii przeciwlotniczej, której jednostki wchodziły w skład Luftwaffe. Ocenia się, że na ul. Rakowieckiej 8 w momencie ataku powstańców znajdowało się od 100 do 200 artylerzystów;
  5. Baterie przeciwlotnicze wraz z obsługą na Polu Mokotowskim. Wiadomo o co najmniej jednej baterii artylerii przeciwlotniczej zainstalowanej w roku 1943 i składającej się z sześciu dział o kalibrze 88 mm oraz działek o kalibrach 37 i 20 mm, w tym poczwórnie sprzężonych. Do obsługi jednej armaty 88 mm potrzeba było 10–11 żołnierzy. Można założyć, że co najmniej 100 świetnie uzbrojonych żołnierzy pełniło służbę na ternie Pola Mokotowskiego. Dodatkowo cały obszar Pola otoczony był drutem kolczastym i chroniony sześcioma gniazdami ciężkich karabinów maszynowych;
  6. Domu Wedla, róg ulic Puławskiej i Madalińskiego – obsadzony przez SS;
  7. Żandarmeria w komendzie przy ul. Dworkowej i policja przy ul. Willowej;
  8. Wermacht w szkołach przy ul. Woronicza i przy ul. Grottgera.

W sumie w momencie wybuchu powstania niemiecki garnizon Warszawy liczył około 16 tys. żołnierzy.

Stanowiska baterii artylerii przeciwlotniczej – dział 88 mm na Polu Mokotowskim (zdjęcia lotnicze)

 

Dom Wedla

Rola Rolniczego Zakładu Badawczego Generalnego Gubernatorstwa w Puławach (Landwirtschaftliche Forschungsanstalt des Generalgouvernements in Puławy) w przygotowaniach do powstania

W starym szarym gmachu przy ul. Rakowieckiej (dawny Pawilon I) wiosną 1940 r. Niemcy ulokowali filię Rolniczego Zakładu Badawczego w Puławach, który powstał jako kontynuacja polskiego Państwowego Instytutu Naukowego Gospodarstwa Wiejskiego (PINGW). Dla pracowników SGGW było to rozwiązanie bardzo korzystne, ponieważ dawało pracę i jeszcze cenniejszy ausweis z informacją, że pracuje się na rzecz instytucji niemieckiej. Umożliwiało również prowadzenie badań naukowych i tajnego kształcenia oraz organizowanie konspiracji. W basenach z formaliną, gdzie wcześniej umieszczano martwe zwierzęta, była przechowana broń, w różnych zakamarkach zakładu stały radia i części radiotechniczne. W Instytucie Fermentacyjnym wytwarzano butelki zapalające używane następnie do podpalania niemieckich transportów i budynków. Produkowano również fiolki ze żrącymi (stężony kwas siarkowy) i cuchnącymi substancjami służącymi do odstraszania polskiej publiczności z kin, w których przedstawiano niemiecka propagandę.

Pod pretekstem ochrony w czasie radzieckich nalotów w zakładzie utworzono – za przyzwoleniem Niemców – drużyny sanitarną i przeciwpożarową. Dzięki temu po godzinach pracy możliwe było przeprowadzanie oficjalnych szkoleń sanitarnych. Praktyki pielęgniarskie odbywały się w Szpitalu Ujazdowskim. Niemcy zgodzili się również na zakup stołu operacyjnego oraz kilku sztuk noszy. Tym samym budynek SGGW stał się centrum organizowania służby sanitarnej na wypadek powstania dla obszaru wytoczonego ulicami: Rakowiecką, Sandomierską, Madalińskiego i Wołoską.

Komendantką punktów sanitarnych tworzonych na tym terenie była Anna Danuta Staniszkis z domu Hanicka, absolwentka Wydziału Rolniczego SGGW. Jej mężem był por. Olgierd Staniszkis, syn dziekana Wydziału Rolniczego prof. Teofila Staniszkisa. Mieszkała w domu profesorów SGGW przy ul. Kieleckiej 46. To tam mieścił się centralny punkt sanitarny z zapasami środków sanitarnych i żywności. Podlegało mu sześć punktów w opisanym wcześniej rejonie, przy czym punkt na ul. Madalińskiego 53/57 działał na terenie zajętym przez Niemców do końca trwania powstania na Mokotowie. Pozostałe punkty istniały w zasadzie do 12 sierpnia, kiedy Niemcy zaczęli palić domy. Rannych, zapasy medykamentów i żywności ewakuowano na teren „polskiego Mokotowa”, czyli na południe od ul. Madalińskiego.

W momencie wybuchu powstania polskie kierownictwo Rolniczego Zakładu Badawczego na czele z prof. Wacławem Dąbrowskim przeniosło się do Skierniewic, gdzie działały przedwojenne placówki badawcze SGGW. W tym samym mieście wielu pracowników uczelni zarówno w trakcie powstania, jak i po jego upadku znalazło pomoc i zakwaterowanie. Kierownictwo zakładu w Skierniewicach wraz z prof. W. Dąbrowskim utrzymywali dobre stosunki z Niemcami. Ich kontakty były na tyle skuteczne, że wynegocjowali pracownikom budynku przy ul. Rakowieckiej trzymiesięczne odprawy. W większości przypadków Niemcy płacili de facto za uczestnictwo w powstaniu. Warszawscy pracownicy SGGW otrzymali także urzędowe pisma potwierdzające ich okres zatrudnienia w instytucji niemieckiej, co umożliwiało im poruszanie się po jeszcze zajętym przez okupanta terytorium Polski.

Uderzenie powstańców

W systemie organizacji Okręgu Warszawskiego AK Mokotów stanowił Obwód V, a koszary niemieckie znajdujące się na terenie Pawilonu II SGGW miały być zdobywane przez należącą do I Batalionu „Zygmunta” (kpt. Zygmunta Karola Peitler-Hordyjewicza) 3. kompanię szturmową dowodzoną przez ppor. art. Feliksa Dąbrowskiego ps. Felek, Bohusz. Maksymalny stan kompanii wynosił 148 osób. Uzbrojenie w dniu wybuchu powstania było następujące: 1 pistolet maszynowy typu Sten, 3 karabiny, 3 pistolety i 150 granatów konspiracyjnej produkcji typu Sidolówka. Z danych tych wynika, że atakujący żołnierze byli właściwe bezbronni.

Od południa budynki SGGW atakowała kompania Felka, od północnego zachodu (obecna ul. Żwirki i Wigury) artylerię na Polu Mokotowskim mieli atakować żołnierze Grupy Artyleryjskiej „Granat”, a od północy (ul. Wawelska) – batalion „Odwet II”. Atak obu tych jednostek został przeprowadzony w terenie odkrytym, niezabudowanym, co spowodowało zdziesiątkowanie atakujących żołnierzy przez artyleryjską broń małokalibrową stacjonującą na Polu Mokotowskim oraz snajperów. Straty osobowe Grupy „Granat” wynosiły ponad 50%.

Jak trudny był atak na Polu Mokotowskim, najlepiej pokazuje fotografia ówczesnego lotniska mokotowskiego wykonana w czasie pokazów lotniczych wiropłata w roku 1935. W tle widoczne są budynki SGGW, z prawej – zabudowania ul. Łowickiej.

Wiatrakowiec Cierva C.30 znak SP-ANN pilotowany przez płk. Bolesława Stachonia podczas pokazów przed rozpoczęciem XXIII zawodów balonowych o puchar Gordon-Bennetta na Polu Mokotowskim. 14–15.09.1935. W centrum budynek SGGW, z lewej hangary, z prawej budynki przy ul. Kieleckiej.

Atak kompanii Felka został przeprowadzony w dwóch grupach. Jedna pod dowództwem samego Dąbrowskiego atakowała frontalnie od rogu ulic Opoczyńskiej i Rakowieckiej, przez Rakowiecką w kierunku Pawilonu II. Ten atak szybko się załamał, a jedną z pierwszych ofiar był dowódca. Wsparciem dla atakującego oddziału było stanowisko jedynego pistoletu maszynowego Sten znajdujące się na balkonie pierwszego piętra budynku mieszkalnego na rogu ulic Opoczyńskiej i Rakowieckiej, które zmuszało Niemców do krycia się pod oknami Pawilonu II.

Druga grupa pod dowództwem zastępcy dowódcy kompanii plut. pchor. Eugeniusza Ajewskiego ps. Kotwa zaatakowała Pawilon I, który w tym czasie nie był obsadzony przez wojsko i stanowił filię Rolniczego Zakładu Badawczego w Puławach.

Pawilon I był chroniony przez jednego wartownika, którego szybko zlikwidowano. Po zdobyciu kluczy od woźnego grupa przeszła przez budynek i wyszła na zewnątrz pod łącznik pomiędzy Pawilonami I i II. Stamtąd, od strony Pawilonu I i Pola Mokotowskiego, zaczęła obrzucać Niemców granatami konspiracyjnymi Sidolówkami, które – o dziwo – działały dobrze.

W tym samym czasie słychać było okrzyki atakujących stanowiska artylerii na Polu Mokotowskim. Nic więc dziwnego, że Niemcy sądzili, że atakują ich duże siły powstańcze. Po wyparciu Niemców z parteru, powstańcy wdarli się na I i II piętro, gdzie mieszkali żołnierze. W salach znajdowały się piętrowe łóżka, leżało wyposażenie wojskowe.

Część Niemców wycofała się w kierunku al. Niepodległości, część została w najbardziej skrajnej wschodniej części budynku, skąd ostrzeliwała atakujących. Jednocześnie Niemcy z rejonu Pola Mokotowskiego zaczęli organizować przeciwuderzenie. W związku z tym powstańcy zostali zmuszeni do wycofania się w kierunku ulic Narbutta i Madalińskiego. Przed wycofaniem podpalili sienniki, aby zapewnić sobie osłonę dymną podczas przeskakiwania przez ul. Rakowiecką, ostrzeliwaną przez karabiny maszynowe ze stanowisk urządzonych przy skrzyżowaniu z ul. Chodkiewicza oraz od strony ul. Puławskiej. Znowu nie wszystkim udało się przedostać przez ul. Rakowiecką.

Rozproszona kompania zaczęła wycofywać się w kierunku południowym. W roku 1944 zwarta zabudowa sięgała tylko do ul. Narbutta. Od ul. Madalińskiego teren nie był zabudowany, co ułatwiało ostrzeliwanie wycofujących się żołnierzy przez Niemców znajdujących się w Forcie Mokotowskim i wysokich budynkach wzdłuż al. Niepodległości. W efekcie kompania straciła kilku żołnierzy. 2.08.1944 o godz. 13.00 kompania liczyła 64 żołnierzy, czyli połowę z tych, którzy ruszyli do walki.

W czasie ataku na SGGW poległo 17 powstańców wraz z dowódcą. Zdobycie koszar na ul. Rakowieckiej udało się dzięki odwadze, pomysłowości i determinacji żołnierzy drugiej grupy uderzeniowej dowodzonych przez plut. pchor. Eugeniusza Ajewskiego Kotwę.

 

Plut. pchor. Eugeniusz Ajewski ps. Kotwa

Tablica pamiątkowa umieszczona na ścianie Pawilonu II SGGW 

 

Koszary były jedynym obsadzonym przez Niemców strategicznym obiektem, który udało się zdobyć pierwszego dnia powstania na Mokotowie. Głównym problemem żołnierzy był brak broni. Dowództwo AK zdawało sobie sprawę z braków uzbrojenia wśród oddziałów, o czym świadczy wypowiedź dowódcy Okręgu Warszawskiego AK płk. Antoniego Chruściela ps. Monter: „Musicie sobie zdobyć broń, idąc nawet z kijami i pałkami, a ci, którzy są niezdolni do tego, pójdą pod sąd.

W okresie powstania styczniowego w Kurowie ówczesny komisarz województwa lubelskiego Leon Frankowski zwracał się do studentów Instytutu Politechnicznego i Rolniczo-Leśnego podobnymi słowy: „Na co wam broń? Z kijami zdobędziecie na Rosjanach karabiny, z karabinami – armaty, a z tymi – Modlin i Warszawę”.

Nic więc dziwnego, że efekty takiego podejścia do rzeczywistości zarówno w przypadku powstania styczniowego, jak i warszawskiego były podobne. Miał rację Georg Hegel, twierdząc: „Historia uczy, że ludzkość niczego się z niej nie nauczyła”.

Niezależnie od zróżnicowanych ocen Powstania Warszawskiego najgłębszy szacunek należy się przede wszystkim ludności cywilnej Warszawy: bezbronnej, masowo mordowanej przez okupantów, ginącej pod bombami, zasypywanej w piwnicach. Tylko dzięki poparciu cywilów powstanie trwało tak długo. Ogromną daninę życia złożyli również powstańcy, którzy bezbronni atakowali umocnione pozycje niemieckie. Wszystkim uczestnikom powstania cześć i chwała!

 

prof. dr hab. Sławomir Podlaski

Wydział Rolnictwa i Biologii

 

Bibliografia:

  1. E. Ajewski, Mokotów walczy 1944, Warszawa 1990.
  2. L.M. Bartelski, Mokotów 1944, Warszawa 1986.
  3. W. Bartoszewski, 1859 dni Warszawy, Kraków 2008.
  4. H. von Krannhals, Powstanie Warszawskie 1944, Warszawa 2017.
  5. D. Staniszkis, Relacja powstańcza, http://www.sppw1944.org/index.html?http://www.sppw1944.org/relacje/relacja52.html.