photo1 photo2 photo3 photo4 photo5 photo6 photo7 photo8 photo9 photo10


Entomolodzy

środa 9.12.2009

OS 12.09 fot. Daniel Jaroszek art. EntomolodzyKojarzą się z ukąszeniami, uporczywym bzyczeniem, zniszczeniem upraw i przenoszeniem chorób. Na co dzień nie zwraca się na nie uwagi. Jak się okazuje, owady mogą być nie tylko przedmiotem badań nad nową recepturą środka odstraszającego, ale i obiektem prawdziwej pasji. Na temat łapania, hodowania i zbierania owadów oraz drugiego życia kurczaka rozmawiałam z Pawłem Szol, studentem V roku Wydziału Leśnego SGGW.

Katarzyna Grochowska: Entomologia to dosyć nietypowe hobby. Dlaczego zająłeś się tą dziedziną?

Już od dziecka przynosiłem biedronki do domu. Hodowałem też patyczaki, ale pewnego dnia rozeszły się wszędzie, co nie spodobało się mojej mamie. To był koniec hodowli. Zdarzało mi się również jeść koniki polne. Smakowały jak sałata. Później, na studiach w SGGW spotkałem ludzi, którzy tak jak ja lubili entomologię leśną, którą mamy w programie nauczania. W piątkę postanowiliśmy reaktywować sekcję entomologiczną koła naukowego, która istniała od 1986 r., ale na skutek braku chętnych „zginęła” śmiercią naturalną. Dzięki naszym wysiłkom i pomocy dr Tomasza Mokrzyckiego, koło zostało reaktywowane w 2006 roku.

fot Pawel Tomaszewicz3Większość ludzi nie zwraca uwagi na mikroświat. Chyba, że ten mikroświat zaplanuje ofensywę na nasz dom w postaci niepożądanego marszu mrówek. Co sprawiło, że zainteresowałeś się entomologią?

Ciężko wskazać coś konkretnego. Po prostu lubię to robić. Trzeba gdzieś pójść, poszukać, spreparować. W większości jest to praca w terenie, wymagająca dużo ruchu. Dużą satysfakcję sprawia własnoręcznie stworzona kolekcja, którą trzeba oznaczyć, poukładać. Entomologia to również dziedzina, w której nadal można odkryć własny gatunek. W samej Polsce istnieją „białe plamy”, np. Bieszczady nie są jeszcze dobrze przebadane. Jest to świetna zabawa. Również wyjazdy naukowe są bardzo przyjemne. Przy okazji prowadzenia badań, można zwiedzić obce kraje. Z owadami łączy się też moje drugie hobby, fotografia. Jak na razie rozpoczynam przygodę z nią, ale może w przyszłości moje zdjęcie zostanie opublikowane lub wezmę udział w konkursie. Chciałbym w przyszłości zorganizować wystawę fotograficzną lub wystawę zbiorów entomologicznych.

– Czy uważasz, że Twoje hobby jest ludziom potrzebne?

Tak. Nasze koło prowadzi działalność naukową. Owocem naszych badań są publikacje i spisy, które dostarczają bezcennych informacji na temat mikroświata. Owady, choć niepozorne, mają w sobie ogromną siłę i znacząco wpływają na otaczający nas świat. Na Krymie badaliśmy na przykład, które gatunki mogą zagrozić naszym lasom, jeżeli przywędrują do Polski na skutek ocieplającego się klimatu. Dodatkowo stworzyliśmy wykaz chrząszczy. Po raz pierwszy zostały wskazane konkretne miejsca, w których dane gatunki występują, bo od pięćdziesięciu lat nikt nie prowadził takich badań. Tamtejszy instytut leśnictwa był zainteresowany współpracą i wynikami naszych badań. Znaleźliśmy nowe stanowiska dla niektórych gatunków, a także dzięki naszym badaniom możemy porównać tamtejsze gatunki z naszymi np. wykonaliśmy pomiary żuwaczek i długości ciała jelonka rogacza (Lucanus cervus), aby porównać je z owadami, występującymi w naszym kraju.

OS 12.09 fot. Paweł Szol art. Entomolodzy

– Jak wyglądają takie badania?

Trzeba wybrać odpowiednie miejsce i czas. Część owadów, np. badany przez nas w Rogalinie kozioróg dębosz (Cerambyx cerdo), prowadzi nocny tryb życia. Szuka się go tzw. metodą „na upatrzonego”, czyli cierpliwie wyczekuje się, aż owad opuści chodniki larwalne. Do odłowu nocnych motyli można stosować ekrany z podświetlonego, białego płótna. Przy czym musimy uważać, żeby się ich nie najeść, gdyż motyle potrafią wlecieć do uszu i otwartych ust. Inną sprawą jest fakt, że musimy mieć trochę szczęścia i cierpliwości, szczególnie, jeżeli „polujemy” na rzadkiego owada. W prowadzonych badaniach liczy się też pomysłowość. Nasz kolega stworzył pracę pt. „Życie chrząszczy saprofagicznych – drugie życie kurczaka”. Kurczaka kupionego w supermarkecie położył na łące, następnie badał wyciągnięte z niego chrząszcze. Twierdził, że robota była dosyć śmierdząca. Co ciekawe, po tygodniu po kurczaku nie było śladu! Czasem też trzeba umieć skorzystać z okazji jaką daje nam los – jeden z badaczy znalazł martwego delfina na plaży. Przebadanie „materiału” kosztowało go dużo silnej woli i zjedzony wcześniej obiad. Znalazł jednak pełno ciekawych okazów. Entomolodzy Wydziału Leśnego SGGW mogą również pochwalić się paroma wynalazkami do badania i łapania owadów. Takim jak np. wypłaszarki. Jest to prosta konstrukcja polegająca na tym, że owad ucieka od źródła ciepła. Próbkę (np. kawałek torfu) dogrzewa się więc lampą i zbiera owady, które przedostają się przez sito pod spodem.

– Ile czasu pochłaniają takie badania?

Sezon trwa od kwietnia do połowy października. W zimie większość owadów nie prowadzi aktywnego trybu życia. Na początku lipca zwykle organizowane są obozy entomologiczne. Jednak również zimą pracy nie brakuje. Potrzebna jest pomoc przy porządkowaniu i opisywaniu zbiorów, które znajdują się w uczelni.

– Czy na entomologii da się zarobić? Zamierzasz jakoś połączyć swoje hobby z przyszłym zawodem?

W leśnictwie taka wiedza jest cenna, np. o szkodnikach, które niszczą drewno. Poza tym, niektórzy kolekcjonerzy potrafią zapłacić za rzadki okaz tyle pieniędzy ile za dobrej marki samochód. Na giełdach entomologicznych, np. w Pradze, można sprzedawać, kupować i wymieniać się takimi okazami. Ja jednak wolę robić zbiory dla siebie i własnej satysfakcji.

– Masz jakieś rady dla początkujących hodowców?

Hodowla to doskonała zabawa, dająca okazję do stworzenia własnego mini świata. Dodatkowo, trzymając np. świerszcze, możemy mieć „łąkę” zimą, w bloku. Są gatunki, które mnożą się łatwo, a są takie, które wymagają odpowiednich warunków – wilgotności, podłoża, ochrony przed roztoczami.

– Jak zachęciłbyś innych do zainteresowania się światem owadów?

Zainteresowanych zapraszam na spotkanie koła. Trzeba przyjść, zobaczyć i po prostu to polubić. Entomologia to dziedzina tak różnorodna, że w zasadzie nie da się nią zajmować jako taką – trzeba skupić się na jednej. Ja interesuję się głównie rodziną kózkowatych (Cerambycidae), w Polsce mamy około 190 gatunków. Moja pasja przyniosła mi jeszcze jedną niewątpliwą, choć nietypową „korzyść”. Dzięki niej poznałem swoją obecną żonę, Dorotę. Gdy razem wybieramy się „na owady”, to ona lepiej je wypatruje, a ja je łapię, dlatego stanowimy zgrany zespół.

Katarzyna Grochowska, Pismo Studentów SGGW „Okiem studenta”


© SGGW - Szkoła Główna Gospodarstwa Wiejskiego w Warszawie - Wszystkie prawa zastrzeżone.

Szkoła Główna Gospodarstwa Wiejskiego w Warszawie to ponad 190 lat tradycji. Dzięki doświadczeniu i wiedzy, dyplom uzyskany na naszej uczelni jest nie tylko powodem do dumy, lecz także przepustką do wymarzonej pracy. W SGGW na 28 kierunkach uczy się 25 tys. studentów. W SGGW można studiować takie kierunki jak: biotechnologia, dietetyka, informatyka, logistyka, pedagogika, architektura krajobrazu, biologia, budownictwo, ekonomia, finanse i rachunkowość, gospodarka przestrzenna, informatyka i ekonometria, inżynieria środowiska, leśnictwo, ochrona środowiska, ogrodnictwo, rolnictwo, socjologia, technika rolnicza i leśna, technologia drewna, technologia żywności i żywienie człowieka, towaroznawstwo, turystyka i rekreacja, zarządzanie i inżynieria produkcji, zarządzanie, zootechnika oraz weterynaria. Tu studia wyższe skończysz z tytułem inżyniera, licencjata, a także magistra. Oferujemy także studia podyplomowe i doktoranckie. Wykwalifikowana kadra dydaktyczna gwarantuje prestiż i renomę uczelni w kraju i za granicą. Dzięki temu zagraniczne uczelnie wyższe prowadzą z nami szeroki program wymiany studentów. Nasi studenci mają do dyspozycji nowoczesne sale wykładowe, laboratoria, pracownie komputerowe oraz obiekty sportowe. Funkcjonujące na uczelni biuro karier dba o przyszłość zawodową naszych studentów. Szkoła Główna Gospodarstwa Wiejskiego w Warszawie – tu warto zdobyć dyplom!

Zaloguj się